Uwielbiasz spędzać czas za kierownicą auta, kontakt z ludźmi daje Ci satysfakcję? Szukasz dla siebie pomysłu na biznes? Może to taksówkarz jest takim zajęciem w sam raz dla Ciebie. Co warto wiedzieć o tym biznesie? Swoimi doświadczeniami, jako taksówkarz, podzielił się Henryk Muszyński z Pelplina.

 

Tekst i zdjęcia Krystyna Paszkowska

 

Henryk Muszyński jeździ taksówką od 8 lat. Wcześniej, bo od 1991 roku (do teraz), prowadzi jeszcze jedną działalność gospodarczą. Są nią usługi kominiarskie. To właśnie w tej branży zbierał pierwsze doświadczenia jako prowadzący własną firmę. A co powinniśmy wiedzieć, gdy przymierzamy się do poprowadzenia taksówki?

 

– Sprawą oczywistą jest konieczność posiadania prawa jazdy – mówi Henryk Muszyński. – Do tego dochodzi egzamin oraz uzyskanie licencji. Dawniej był to biznes koncesjonowany – limitowany. Każda gmina sama ustalała limit taksówek na swoim terenie. Teraz już takich restrykcji nie ma. Nie znaczy to jednak, że taksówkarzom wyszło to „na zdrowie”. Więcej taksówek, to relatywnie mniejszy zarobek. Jeżeli więc, ktoś liczy na zbicie kokosów na taksówce, to raczej się rozczaruje, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.

 

Ku przestrodze

 

Taksówkarz opowiadając o swojej profesji, przyznaje, iż są takie dni, kiedy nie ma się żadnego kursu. – Okres prosperity, to coraz większa rzadkość – przyznaje. – Ale nie ma czemu się dziwić. Przecież dawniej na rodzinę przypadało jedno auto, teraz to dwa, a nawet trzy pojazdy. Nie bez znaczenia jest fakt dobrze zorganizowanego prywatnego transportu pasażerskiego, jak choćby firma Tomasza Latochy, która działa na terenie powiatu tczewskiego, w tym gminie Pelplin.

 

taksówkarz

 

– „Złapać” dobry jest niezwykłą rzadkością – zauważa taksówkarz. – Dawniej w weekendy w gminie organizowane były dyskoteki, imprezy plenerowe, wtedy taksówki miały większe wzięcie, zwłaszcza jak nadchodził czas powrotu do domów. Teraz restauracji, czy też innych ośrodków, które serwowałyby takie przyjemności mieszkańcom jest naprawdę mało, w efekcie nawet w soboty ruch nie jest zbyt duży.

 

Wymagania

 

Żeby myśleć o jeżdżeniu taksówką konieczne jest nie tylko posiadanie odpowiedniego auta, ale i zadbanie o jego odpowiedni stan techniczny. – Bez zaświadczenia, że auto jest w pełni sprawne nikt nie uzyska pozwolenia na taksówkę – zaznacza Henryk Muszyński. – Dodatkowymi wymaganiami są pozytywnie zaliczone badania lekarskie oraz badania psychologiczne. Trzeba też pamiętać, że zgodnie z obowiązującymi przepisami, taksówka musi być wyposażona w kasę fiskalną i taksometr. To wydatek rzędu 2000 zł – 3000 zł. Samo średniej klasy auto to koszt co najmniej około 20 tys. zł, jeżeli wybierzemy kupno używanego, ale w dobrym stanie pojazdu. Także posiadać trzeba dobrze wyposażoną apteczkę oraz sprawną gaśnicę. Ta praca tak naprawdę nie ma ani początku, ani końca. Cały czas na „posterunku”.
Konieczne jest też ukończenie kursu w ośrodku szkoleniowym, a potem zaliczenie egzaminu w starostwie powiatowym. Tylko te dwie pozycje, w zależności od terenu, to wydatek rzędu 1000 zł – 1500 zł.
Dodatkowym kosztem, jest choćby opłata na rzecz PKP w wysokości 160 zł za kwartał za miejsce parkingowe przy dworcu PKP.
– Gmina nie pobiera opłat, za to prowadzi kontrole wśród taksówkarzy – dodaje taksówkarz.

 

Nadajesz się na taksówkarza?

 

– W tym fachu, nikt się nie „nachapie” – uśmiecha się nasz rozmówca. – A jaki powinien być dobry taksówkarz? Myślę, że na pewno powinny cechować go: spokój, opanowanie – bo różni klienci się trafiają, kierowanie się zasadą „konfesjonału” – czyli to co zobaczy lub usłyszy w taksówce, tam jedynie pozostaje. Trzeba też umieć radzić sobie z klientami, którzy nie mają zamiaru płacić za wykonaną usługę. W przypadku większych miast taksówkarze łączą się w korporacje i przynajmniej w teorii łatwiej im pozyskiwać klientów. W mniejszych takie zakusy spełzły na niczym. W efekcie każdy taksówkarz sam dba o klientelę. Moi mogą się ze mną skontaktować, aby zamówić kurs pod numerem telefonu 505 081 981.